Czy żeglarstwo to sport indywidualny czy zespołowy? Podejmę próbę odpowiedzi na to pytanie bynajmniej nie wskazując liczby członków załogi żeglujących na jachcie.

Rozpocznę od zwrócenia uwagi na bardzo ważny etap życia każdego człowieka jakim jest edukacja w szkole. Przyzwyczajenia i umiejętności w niej zdobyte mają w końcu bardzo duże znaczenie w jaki sposób zachowujemy się, działamy i pracujemy w kolejnych latach naszego życia. To co do 18. roku życia wpajane jest młodzieży w szkolnych ławkach, jest często o 180 stopni różne od tego, z czym przychodzi nam się zmierzyć w przyszłości.

Różnic jest wiele. Jedną z najważniejszych jest to, że w szkole zwraca się uwagę głównie na indywidualne osiągnięcia ucznia. Samodzielnie zdaje on klasówki, pracuje na swoje własne świadectwo, a w domu jest pytany o zdobywane samemu oceny. Tymczasem w późniejszej pracy czy w sporcie jest odwrotnie – ważniejsze jest, jak działa twój zespół i jak ty działasz w zespole. Działając w pojedynkę bardzo ciężko, wręcz niemożliwe jest osiągnąć wielki sukces. Dlatego też uważam, że szkoły powinny kłaść większy nacisk na pracę w zespołach. Uczyć współpracy, podziału obowiązków, umiejętności myślenia w kategoriach „my”, a nie „ja”. W sporcie jak również w życiu zawodowym jest to absolutnie kluczowe.

Kolejny problem jaki zauważyłem dotyczy uśredniania. Mamy być dobrzy we wszystkim a nie wybitni w tym do czego mamy predyspozycje i talent. Polskie szkoły są nastawione na pracę odtwórczą. Uczniowie muszą przyswoić zaprezentowaną przez nauczyciela wiedzę, a następnie zdać relację z tego przyswojenia. To kompletne zaprzeczenie kreatywności. Jest ona piętnowana, bo wymaga od szkoły czy nauczyciela dostosowania się do możliwości ucznia, a nie na odwrót. Każdy, kto wyskakuje ponad ten mur, ma trudniej. Uczeń, który dojdzie do rozwiązania zadania matematycznego w inny sposób, niż wymaga tego podręcznik, może być narażony na uzyskanie słabszej oceny. Odwaga w myśleniu nie jest premiowana, a wręcz przeciwnie – może być karcona.

W sporcie a przede wszystkim w żeglarstwie mistrzami zostają osoby wyjątkowe. Często nie są omnibusami. Nie są dobre we wszystkim. Są wyjątkowe i wyróżniają się w jednej dziedzinie. Wyłuskanie takich telentów jest dzisiaj nie lada wyzwaniem.

Zawodnik rzadko kiedy zostawiony jest sam sobie. Od początku swojej przygody ze sportem ma do pomocy trenera. Jeśli trafi na mentora, który stawia na pracę zespołową i dobrą komunikację, szansa na sukces wzrasta diametralnie. Mamy fantastyczne tego przykłady z naszego polskiego podwórka. Współpraca trenerów Pawła Kowalskiego, Cezarego Piórczyka, Zdzicha Staniula i Pawła Kacprowskiego ze swoimi załogami i teamami obfituje dzisiaj w złote medale Mistrzostw Świata i Pucharów Europy! Postawili oni na pracę zespołową pomimo, że w swoich załogach mają indywidualistów.

Inaczej stało się to w polskim Finnie. Zabrakło w nim pracy zespołowej czego efektem będzie brak naszego reprezentanta w Rio. Bardzo nad tym ubolewam bo kocham żeglarstwo a w szczególności klasę na której przeżyłem przygodę swojego życia.

Mateusz Kusznierewicz