Liga żeglarska spod znaku gwiazdy(Star Sailors League) nabiera tempa, systematycznie się rozwija i odkrywa nowe terytoria w żeglarskim świecie. Kolejnym przystankiem obranym przez organizatorów tego cyklu regat był Hamburg. Otrzymaliśmy z Dominikiem zaproszenie do wzięcia udziału w tych zawodach. Przyjęliśmy je nie wiedząc czego możemy się spodziewać. Nigdy wcześniej nie byłem i nie żeglowałem w Hamburgu. Wiedziałem jednak, że jest to jeden z prężniej działających ośrodków żeglarskich w Niemczech z wieloma klubami o wspaniałej historii i tradycji, zlokalizowanych na jeziorze Alster w samym centrum miasta.

Jezioro mniejsze od Zalewu Zegrzyńskiego okazało się bardzo ciekawym akwenem do żeglowania i rozgrywania regat. Wiadomo, wiatr był niestabilny i kręcił ale nie na tyle by uniemożliwić dobry poziom rywalizacji. Wykorzystali to organizatorzy Star Sailors League, którzy nie dosyć że stanęli na wysokości zadania przy realizacji całego wydarzenia, to do tego zastosowali bardzo ciekawą i nowoczesną formułę regat.

Do zawodów przystąpiło 68 załóg z 21 państw(w tym trzy z Polski!). Przez pierwsze trzy dni żeglowaliśmy podzieleni na grupy. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Otóż na tym akwenie nie sposób byłoby się na raz nam wszystkim pomieścić. Ani na trasie a tym bardziej na linii startu. Po rozegraniu 6 wyścigów eliminacyjnych wyłoniono pierwszą trzydziestkę. Reszta niestety zakończyła wtedy regaty.

Na kolejny dzień zaplanowano i rozegrano 4 wyścigi. Przy pięknej pogodzie i dość silnym wietrze żeglowaliśmy wyścig po wyścigu. Każdy składał się z 4 okrążeń. To był jeden z najcięższych dni w mojej karierze. Na koniec policzyłem ilość halsówek i zwrotów zrobiliśmy tego dnia. Wynik 160 zwrotów przez sztag na łódce na której wybranie szotów grota wymaga zaparcia się o przeciwległą burtę i pociągnięcia ich dwoma rękoma przyprawia mnie o ból głowy i wszystkich mięśni.

Walka w tej fazie regat była bardzo zacięta ponieważ tylko dziesięć pierwszych załóg awansowało do ćwierćfinału. Dodatkowym bonusem dla zwycięzcy eliminacji był automatyczny awans do finału. Natomiast druga załoga z eliminacji wchodziła do półfinału. Ten przywilej spotkał właśnie nas.

Finałowe wyścigi rozegrane zostały w sobotę przy pięknej, słonecznej pogodzie. Ćwierćfinał w którym wzięło udział 8 załóg(3-10 miejsca z eliminacji) oglądaliśmy z Dominikiem na ekranie telewizora w klubie.  Nastepnie dołączyliśmy do 5 pierwszych załóg z ćwierćfinału. Dla trzech ostatnich regaty się zakończyły.

Przyszedł czas na półfinał. Rozegraliśmy go po mistrzowsku. Wygraliśmy ten wyścig. Awans do finału dostały pierwsze trzy załogi. Kolejne trzy odpadły z regat i popłynęły do brzegu. Pozostał nam finał do którego dołączyli Włosi, którzy wygrali eliminacje i tak jak wspomniałem wcześniej, zapewnili sobie udział w wielkim finale.

Wielki pod względem liczebności uczestników to on nie był(zaledwie 4 załogi), ale ich jakość, a przede wszystkim poziom i doświadczenie był najwyższej rangi. Po ciężkiej walce wywalczyliśmy trzecie miejsce. Dla nas to fantastyczny wynik biorąc pod uwagę, że były to nasze pierwsze regaty w tym sezonie. Problem polega na tym, że kolejne mamy zaplanowane dopiero w grudniu…

Mateusz Kusznierewicz